piątek, 8 czerwca 2018

7 czynników decydujących o tym, na jaki musical się wybieramy

   Myślę, że większość musicalowych fanów w Polsce dąży do obejrzenia jak największej liczby różnych spektakli, i to bez względu na to, w której części naszego kraju żyją. Nikogo już chyba nie dziwi widok mieszkańca Lublina w Szczecinie, ani stałego bywalca Teatru Rozrywki w Chorzowie, który za chwilę zobaczy "Wiedźmina" w Gdyni. Choć teatry muzyczne w Polsce mają w większości charakter lokalny, to jednak wciąż nie jest ich na tyle dużo, by każdej mniejszej społeczności wystarczyły wydarzenia tylko w ich regionie. Można zatem powiedzieć, że turystyka musicalowa w Polsce istnieje i ma się coraz lepiej... Jednak tym bardziej każdy z teatrów ma ogromne pole do popisu, by zakomunikować: "To właśnie u nas przeżyjecie najbardziej niezapomniany wieczór"! 
   Choć zazwyczaj staram się, by moje wpisy dotykały spraw, które mogą zainteresować przede wszystkim widzów, tym razem czuję, że chciałabym trafić do teatrów oraz ludzi, którzy nimi zarządzają. Bo okazuje się, że trzeba naprawdę niewiele, by swoim najgorętszym fanom ułatwić życie i sprawić, że będą jeszcze chętniej odwiedzać tę, a nie inną instytucję :) 
   Prezentuję Wam zatem moich 7 czynników, które są decydujące przy wyborze musicalu, na który się wybieram... Oczywiście wychodzimy ze słusznego założenia, że NIE MA musicalu, którego każdy szanujący się fan nie chciałby obejrzeć ;)


Czynnik 1

TERMIN SPEKTAKLU


   Niby mówi się, że dla chcącego nic trudnego, jednak sama po sobie wiem - a wycieczki na musicale to mój chleb powszedni ;) - że jeśli w czwartek po 22:00 nie będę miała transportu z Chorzowa do Łodzi, to z tak wyczekiwanego przeze mnie "Stańczyka" nici. Oczywiście, MOGĘ po prostu przenocować, ale prawda jest taka, że nocleg w pobliżu teatru to dodatkowy koszt, a ja mam mnóstwo innych wydatków... na przykład kwiaty dla ulubionych artystów. I o ile jestem ogromną zwolenniczką spektakli zaczynających się o godzinie 19:00 - bo przecież osoby pracujące do późnych godzin popołudniowych również powinny mieć dostęp do kultury - to jednak wspaniale jest, jeśli przynajmniej raz w tygodniu w repertuarze znajduje się spektakl zaczynający się między godzinami 11:00 a 17:00. I niekoniecznie w niedzielę, gdy jest trochę trudniej o piękne, świeże kwiaty.


Czynnik 2 

CIEKAWY REPERTUAR 


   Teatry grające w systemie broadwayowskim, czyli z jednym tytułem wystawianym 6 dni w tygodniu, nie mają u nas racji bytu - od której to zasady jest tylko jeden wyjątek. Jednak w moim przekonaniu teatry repertuarowe to dobre zjawisko, ponieważ bywając w nich przykładowo raz w miesiącu, niemalże za każdym razem możemy obejrzeć inny tytuł. Na pewno jest to ciekawsze, niż oglądanie tego samego musicalu na rozpoczęcie i zakończenie sezonu, na Sylwestra, na urodziny, z okazji wakacyjnego przeglądu teatrów i jeszcze dziesięć razy w międzyczasie.
   Oczywiście, dla każdego związek wyrazowy "ciekawy repertuar" będzie oznaczał coś innego i myślę, że jeśli dany teatr wychodzi swoim widzom naprzeciw i odpowiada na ich potrzeby (które przecież można poznać dzięki przeróżnym ankietom, czy obserwując dotychczasową frekwencję), takiego "ciekawego repertuaru" na pewno zabraknąć nie może.


Czynnik 3

DOBRA PREZENTACJA TEATRU


   Niestety, inwestowanie w reklamy okazuje się przynosić bardzo dobry skutek, o czym świadczy przede wszystkim przykład Teatru Muzycznego Roma. "Niestety", ponieważ reklama to bardzo niewdzięczny i kosztowny temat. Potrzeba ogromnego wkładu zawodowej wiedzy, znajomości rynku oraz budżetu, aby zapewnić sobie tak zaangażowaną widownię, jaką może się pochwalić scena przy Nowogrodzkiej w Warszawie.
   Z mojej perspektywy - perspektywy widza - reklama jest czymś naprawdę pomocnym. Przede wszystkim: wiem, co i gdzie mogę zobaczyć. Oczywiście, mam możliwość regularnie przeglądać repertuary teatrów muzycznych, co oczywiście robię, jednak są w naszym kraju nieodkryte, musicalowe wyspy, na które można trafić jedynie przypadkiem; dobrym przykładem jest Teatr Powszechny w Radomiu, w którym obecnie wystawiane są trzy musicale i który przecież zasłynął z tytułu "Józef i cudowny płaszcz snów w technikolorze" w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego. Dziś jest to miejsce raczej zapomniane. A nawet, jeśli konkretna produkcja jest podana do publicznej świadomości, często brakuje po prostu zaangażowanej społeczności widzów. W świecie musicalu taką społeczność tworzą ludzie w całym kraju, dlatego warto zadbać o to, by mieli oni możliwość "podglądania" danej instytucji: dzięki recenzjom, materiałom zza kulis, flash mobom... Wszystkie chwyty dozwolone :)


Czynnik 4

ZESPÓŁ ARTYSTYCZNY


   Wizyty w wielu teatrach pokazały mi, jak ważną częścią budowania zaangażowanej widowni jest zespół artystyczny. Są artyści, za którymi niejeden fan jest w stanie przejechać setki kilometrów, dlatego zamykanie się w obrębie jednego, stałego zespołu mało któremu teatrowi wychodzi na dobre... Na szczęście, "grube ryby" musicalu w wielu przypadkach działają na zasadzie przynęty, ponieważ widz, który odwiedzi dany teatr i zobaczy, że jest on pełen zdolnych, fantastycznych artystów, prawdopodobnie złapie bakcyla i będzie chciał przyjeżdżać częściej. :)
   Z perspektywy fanki musicalu bardzo dotkliwie odczuwam sytuację, gdy artyści, którzy zachwycili mnie na scenie, nie istnieją w sieci. Wówczas bardzo ciężko jest mi podtrzymać nową, zapowiadającą się ciekawie fascynację... Moim zdaniem teatry powinny brać przykład z programów typu show, w których każdy uczestnik posiada swój oficjalny fanpage na Facebooku (czasem też na Instagramie) i dzieli się nowinkami ze swojego życia zawodowego. Pomaga to budować zaangażowaną "drużynę" danego artysty, która co tydzień z zapartym tchem zasiada przed telewizorami. Gdyby wszyscy artyści teatralni również zapewniali swoim potencjalnym fanom takie miejsca wirtualnych spotkań, zaangażowanie musicalowej widowni w całym kraju byłoby znacznie większe. 


Czynnik 5

KONKRETNE DZIEŁO


   O ile "Pilotów" w Teatrze Muzycznym Roma należało solidnie wypromować, o tyle takie dzieła, jak "Upiór w Operze" czy "Les Misérables" wybronią się same. Budowanie zaangażowanej widowni bardzo często zaczyna się od najsłynniejszych światowych hitów, co udowodnił Teatr Muzyczny Roma.
   Oczywiście, po raz kolejny wszystko zależy od konkretnego widza, ponieważ są osoby, które przejadą całą Polskę dla "Producentów", a są również takie, których na ten tytuł nie wyciągnie żadna siła, choć do Teatru Rozrywki mają 30 minut tramwajem.


Czynnik 6

CENY BILETÓW


   Temat dość delikatny, jednak niezwykle ważny, ponieważ bilety do teatru to niemały koszt, zwłaszcza dla kogoś, kto dodatkowo ma w perspektywie daleką podróż. Oczywiście, sztuka, zwłaszcza taka, jak musical, kosztować musi, a "specjalne traktowanie" zazwyczaj wiąże się z pewną wymianą interesów. Niemniej nie każdego stać na taką przyjemność, dlatego warto od czasu do czasu puścić oczko do widza i zorganizować konkurs lub jakieś specjalne wejściówki dostępne po podaniu hasła (dostępnego np. na Facebooku). Takie zabawy wymagają od widzów trochę refleksu, jednak można być pewnym, że dostarczy im to mnóstwo radości, a przy dobrej organizacji budżet teatru nie ucierpi na tym ani trochę. Dodatkowym plusem wszelkich promocji i konkursów jest też rosnące zaangażowanie widowni.


Czynnik 7

LOKALIZACJA TEATRU


   Oczywiście, jeśli w jakimś teatrze zazwyczaj siedzę z głową schowaną między kolanami i odliczam na palcach minuty do ukłonów, nie będę tam chodzić tylko dlatego, że słyszę tamtejsze dzwonki z okna mojego salonu. Jednak, patrząc od drugiej strony, jeśli mam zostawić moje serce w teatrze oddalonym od mojego domu o 100 km albo o 300 km i jeżeli obie te sceny zachwycają mnie w podobnym stopniu, będzie mi prościej pójść trzeci raz na "Jesus Christ Superstar", które będę miała bliżej, niż w końcu obejrzeć tych przesławnych "Pilotów".
   Jeśli jest coś, co teatr może zapewnić widzom, aby chętniej decydowali się na dalekie podróże, to na pewno są to wskazówki dojazdu (fajnym pomysłem są regularnie aktualizowane linie tramwajowe i autobusowe) oraz miejsca parkingowe w bliskiej odległości od teatru.


   Często zastanawiam się, co sprawia, że pewne miejsca są chętniej odwiedzane, a inne mniej... A moje przemyślenia i własne odczucia macie powyżej. A co sprawia, że Wy jedne miejsca odwiedzacie chętniej, a inne wcale? Dajcie znać w komentarzach!

Popularne posty: